Posłuszeństwo z wyboru

Kiedy idę do parku z moją Panią, tzn. z Jolą, jest bardzo fajnie, bo mogę sobie pobiegać, a i na coś do jedzenia zapolować przy odrobinie sprytu. Jeszcze lepiej, gdy szalejemy w towarzystwie czyli z Rollem lub Brysiem. Naprawdę świetnie się bawimy. Ale… Gdy moja Pani zawoła, to… drżyjcie narody! W parku lecą liście z drzew, światła w oknach przygasają i cały świat zamiera. Brysiek i Rollek też na wszelki wypadek wracają, bo kto mógłby się oprzeć takiemu głosowi. Gdy ostatnio Jola zawołała Anię na peronie metra, pociąg się zatrząsł, a pan wygłaszający komunikaty, umilkł przerażony! I jak tu nie być posłusznym?!

Pozdrawiam Was,

Red

1 komentarz do “Posłuszeństwo z wyboru”

  1. Bastian i smok pisze:

    Prawda, prawda, święta prawda.
    Jak Jola zawołała Reda na Polach Mokotowskich, to pacjenci w szpitalu na ul.Banacha ze śpiączki się wybudzili.
    Ma to swoje plusy.
    Idąc z Jolą nie sposób jest się
    zgubić.
    A nawet jak się zgubimy to wiem gdzie iść.
    Oczywiście tam skąd dochodzi nawoływanie.
    „smile”

Odpowiedz

Komentarz: